22 kwietnia, 2011

Tropem brneńskiego smoko-krokodyla.

Sountrack ESSENTIAL KILLING - 'Ending Theme'




Nostalgiczny piątek, miły compagon de voyage, a ja podążam wspomnieniami przez Morawski Kras do stolicy Czech - Brna. Stolicy o grubo ponad dziewięćsetletnich dziejach.


Jesienna aura powoduje, iż moje ukochane Morawy dodatkowo nabierają brązowo-złocistych rumieńców:



Najpierw wychodzą mi na powitanie dziesiątki przewodów trolejbusowych. Krajobraz do wybitnych nie należy, na szczęście z pomocą przychodzi brneńska architektura, bowiem chwilę później horyzontalną linię przecina zdobna Arteria Masaryka.


___
Generalnie oblicze miejscowości kreuje rezydencja Špilberk zbudowana za rządów Przemysława Ottokara II, a która w 19 wieku pełniła funkcję więzienia dla skazańców politycznych:



W oddali na wzniesieniu Petrow widnieje Katedra Św. Piotra i Pawła z okresu Gotyku. Okala ją wieniec domków kanonicznych z arcybiskupią willą.

Skręcając w prawo do Ulicy Biskupiej dojdziemy do kiermaszu, na środku którego stoi barokowonaturalistyczna Fontanna Parnas, zaprojektowana przez B. Fishera:



Dalej Kościół:

 


 

I zapierające dech wnętrze:





Zabudowania w Centrum:







Zemsta Szalonego Architekta ? :-):

 


Tu nieco lepiej:



W ryneczku usytuowano XIII-wieczny Ratusz z symbolem smoka-krokodyla {designer chyba nie mógł podjąć ostatecznej decyzji, co do gatunku zwierzyny ;P}. 
W swych zbiorach odnalazłam jedynie poniższą podobiznę tj. tablicę z plakatem smokoaligatorowego stwora 
(kumpel na foto załapał się już gratisowo ;-p):



Ze zdobionych na ratuszowym portalu wieżyczek jedna jest przekrzywiona, w efekcie czego została żartobliwie ochrzczona "zwiędłym fiołkiem":


Z ciekawostek dodam, że nieopodal znajduje się cudny pałacyk mieszczański Schrattenbachův Palác, w jakim pomieszkiwał Mozart jak również Villa Tugendhata wynajmowana przez matematyczną sławę, Mendela.


I jeszcze dwa akcenty:

 




Zmrok cicho oblewa śródmieście:







Po afektowych uniesieniach przemieszczamy się autokarem na spoczynek do hotelu.
Purysta nie znający specyfiki naszej grupy mógłby pożyczyć dobrej nocy. Lecz to purysta-ignorant ;). Nikt bowiem nie zamierza się kłaść mając do wyboru -naście czy raczej -dzieści bukietów smakowych win z pobliskiej restauracji.  

"Carpe diem !" - jakby skonkludował Horacy. "Życie jest jak pudełko czekoladek - nigdy nie wiesz, na co trafisz" - dorzuciłby z uśmiechem Forrest Gump:











... Się działo ;->...