Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czechy. Pokaż wszystkie posty

11 sierpnia, 2019

Ścieżka koronami drzew.


Czy myśleliście kiedyś, by przespacerować się nad wierzchołkami drzew ? 
Niezwykła atrakcja urzeczywistnia ten zamiar gościom, którzy odwiedzą miasteczko Lipno nad najdłuższa rzeką Czech tj Wełtawą. 


W roku 2012 uroczyście otwarto tam unikalny obiekt oferujący spacer pośród koron drzew. 
Długość trasy wynosi 675 metrów; podczas niej natykamy się na tabliczki proedukacyjne zawierające ciekawostki przyrodnicze (dowiedziałam się na przykład, iż spośród rzadkich gatunków żyją tu między innymi rysie), a także bardziej adrenalinowe odcinki typu ruchome belki czy przejścia po linie (w sumie jest ich jedenaście).
Na finiszu znajduje się 40-metrowa Wieża widokowa. Podziwiamy z niej cudne pejzaże szumawskiego Parku Narodowego i Jeziora Lipno. 
Z powrotem można zjechać największą w Republice, spiralną zjeżdżalnią grawitacyjną o dł 52 metrów. 
Całą tę drewnianą konstrukcję podpiera 75 słupów i zabezpiecza tor poręczy oraz siatek. 
Co istotne, ścieżkę udostępniono osobom niepełnosprawnym. 

Na górę dostaniemy się pieszo lub wyciągiem krzesełkowym. 

Tuż obok znajduje się raj dla pociech czyli Leśne Królestwo z parkiem linowym, gigantyczną trampoliną, labiryntem, karuzelami i mini-zoo.
W okresie wakacyjnym w ogromnym polowym namiocie prosperuje wystawa przedstawiająca repliki wyginionych zwierząt.


Zapraszam do zdjęć:















































































16 sierpnia, 2012

Wychodzę zza łukowatych kolumn...





... wychodzę zza łukowatych kolumn, a moją uwagę przykuwa strzelista świątynia w kolorze wyblakłej ohry oraz beżu:



Z bocznej tablicy dowiaduję się, iż to Katedra Boskiego Zbawiciela wybudowana w 1889 roku. 

Neorenesansowa, 3-nawowa bazylika zakończona półokrągłą apsydą z dwiema wieżami robi wrażenie pośród tendencyjnego centrum Ostravy --> kulturalno-oświatowej metropolii Republiki Czeskiej 
{1h jazdy od Opavy}: 



Po obejrzeniu ze wszech stron kościoła następuje rytuał podążania tam, gdzie wzrok sięga.
Spoglądanie w niebo, szacowanie wagi napotykanych okazałości tudzież osłanianie się od suchego pyłu unoszonego powiewami. 

Generalnie - definiowanie pola widzenia:













 



"Divadlo Loutek" czyli Teatr Lalek ;P:










Sklepiki:



Alejkowe cudeńka:

 












I Plac T. Masaryka ->
najpiękniejsza część ostravskiego pejzażu jawi się niczym ogromne widowisko mieniących się linii.
Wytyczony w średniowieczu pozostawał w niezmienionej formie do lat 60. XX wieku, kiedy na skutek wyburzenia jednego kwartału uzyskał swój kształt litery 'L'. Obecny wygląd płyty jest wynikiem sporej przebudowy. 

Dominantami są na niej:
a) Stary Ratusz wzniesiony w XVI w., aktualnie pełniący rolę Muzeum
b) piaskowcowa Kolumna Maryjna mierząca 12 m, wykonana w 1702; powstała jako podziękowanie za koniec epidemii; usunięta w 1960 i przeniesiona do magazynów ZOO :O <na pl. powróciła w roku 92>
c) Figura Św. Floriana z 1763 r. postawiona jako podziękowanie dla strażaków za ratowanie miasta podczas pożarów:



 



Rynek przyciemniony kłębami popielato-szarych chmur wygląda tak 
/już sam ten widok był jak deszcz !/:



Na metę migawka z Ulicy Stodolní, która stanowi fenomen tamtejszego życia towarzyskiego.

Stylizowana na mini Las Vegas, wszakże znajdują się na niej dziesiątki barów i klubów, jakie wieczorem bombardują oczy neonami i kolorowymi dysonansami. 
Stodolni cieszy się powodzeniem również wśród Polaków ;<):



I to już na tyle z czeskich nowinek.
Została tylko najważniejsza konkluzja: radość ze zwiedzania sprawiająca, że jeszcze oddycha nadzieja na tym pełnym okrucieństwa świecie.

Po intensywnych tygodniach pracy, trzydziestego czerwca, udało mi się wyrwać poza ramy zwyczajnej bytności. I było cudnie ! Słonecznie, zaskakująco. Doszła do tego euforia i te wszystkie rzeczy, które zbliżają ludzkość do siebie na okrągłym archipelagu samotnych wysp. Mogłoby to trwać dłużej... jednak dobrze, że w ogóle było :) !


To prawda, że świat wygląda inaczej niż go odbieramy przez pryzmat rutynowych zajęć, gdzie brakuje miejsca na wolność, a jest jedynie na rewoltę. Albo akceptację.
Zatem dzielę się z Wami moim deszczem - deszczową radością.

Ot, takie dygresje.