Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klasztory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Klasztory. Pokaż wszystkie posty

17 października, 2017

Strasburg - serce pojednanej Europy.


THE BIRTHDAY MASSACRE - 'One'





Lata świetlne temu zawitałam w Paryżu. 
Poniekąd zapamiętałam go jako naburmuszony tygiel, po którym oprowadzał nas szczupły przewodnik snując przydługawe bajania o gotyckich kościołach. W około pańcie w futrach i kapelusikach, żwawo rozprawiające nad porcelanowymi filiżankami z kawą. I niebotycznie pochmurne niebo. 
Gdybym wówczas zahaczyła o Strasburg na pewno dołączyłby, obok Paryża, na Czarną Listę.
Bowiem od zawsze funkcjonował w mojej wyobraźni wyłącznie jako bastion fasadowej praworządności.  
Na całe szczęście odwiedziłam go dopiero teraz.
Choć tak na prawdę mieliśmy okazję polizać ;) tylko ułamek sztrasburskich wykwintności.
Zbyt mało czasu, za dużo deszczu (znowu ;-)).


Ale już do rzeczy:
jest to miasto żwawe, pstrokate i dynamiczne. 
Położone na Renie; dosłownie, bo wzdłuż i wszerz przepływają wodne nurty poprzecinane licznymi kanałami.
Po francusku zwane Strasbourg, po niemiecku - Straßburg.

W przeszłości nosiło przydomek "Miasta tysiąca kościołów" i służyło za naczelną scenę toczonych sporów zbrojnych - teraz stanowi stolicę Alzacji oraz symbol jedności, otwartości.
Założone w 12 roku p.n.e. było i osadą celtycką, i częścią składową państwa Franków; miało też epizod niemiecki.
Oficjalnie do Francji zostało przyłączone przez Ludwika XIV w roku 1681:



Swój wielogodzinny marsz rozpoczęliśmy przed południem.
Cel ? Obadać wszystko ;).
Ale że obadać wszystkiego niepodobna, w pierwszej kolejności udaliśmy się na najbardziej osławioną eliptyczną Wyspę Grande Île z historyczną dzielnicą Petite France oraz Place Kléber. 
Całą tę spuściznę w roku 1988 wpisano na Listę Dziedzictwa Kulturowego UNESCO.


Na wyspie obejrzeliśmy krocie wypieszczonych, ponad stuletnich zabudowań o szachulcowych elewacjach (w okresie letnim ponoć cudownie ukwieconych pelargoniami):









To właśnie tutaj działał Gutenberg z Moguncji, twórca przemysłowej metody druku. 
Dzięki niemu w drugiej połowie 15 wieku pojawiły się pierwsze wydawnictwa:



Dziwaczna fontanna z wykorzystaniem pozostałości muru z cegły pruskiej:





Sztuka to jeszcze czy już antysztuka ?...



Niestety w pewnym momencie zbłądziliśmy zapuszczając się w uliczki pełne ekskluzywnych butików. Niestety, bo parę kwadransów minęło zanim ponownie trafiliśmy na uprzednio obrany tor:



Marka, dla której sto lat temu ;) pracowałam:



Ach wystawy, wystawy... nagromadzenie przekoloryzowanych historyjek:







Z uwagi na niespokojną sytuację migracyjną i zagrożenia atakami terrorystycznymi, w państwie od 2015' utrzymywany jest stan wyjątkowy :-/:



Place de la Cathédrale czyli Plac Katedralny.
Najznamienitszy jego zabytek to oczywiście rzymskokatolicka Cathédrale Notre-Dame: 
świątynia z dwunawowym transeptem i półkolistą absydą, wykonana z różowego piaskowca (rozpoczęcie budowy przez Erwina von Steinbacha szacuje się na r. 1176, zaś zakończenie na 1439).  Katedra słynie z niezwykle wyrafinowanej, koronkowej fasady gotyckiej - mimo iż pierwotnie zaczęto nadawać jej smaku romańskiego. 
Wieża kościelna przez ponad 2 stulecia uchodziła za najwyższą w świecie. 
Na wys. 66 metrów znajduje się platforma widokowa, na jaką dotrzemy pokonując 300 stopni:





Jak już nadmieniłam, po upadku kraju w 1940 metropolię przyłączono do Rzeszy i poddano zakrojonej na szeroką skalę germanizacji (z tego tytułu po dziś dzień nazwy ulic podawane są w dwóch językach). 
Elementem sporu stała się również bazylika, w jakiej Niemcy pragnęli uczynić swoiste sanktuarium narodowego socjalizmu:





Wnętrze ma 103 m długości oraz 41 szerokości.
Najstarszym elementem jest Krypta pod Prezbiterium.
Moją uwagę najbardziej przykuły freski, witraże, prospekt organowy, ambona z XV wieku, jak również Filar Aniołów (Piler des Anges) i osiemnastometrowy Zegar Astronomiczny, skonstruowany wiek później:











Następny Kościół - Sant Pierre le Jeune:







Mosty, bardzo dużo mostów:







Na Placu Uniwersyteckim tj Place de l'Université wznosi się naczelny gmach Uniwersytetu Palais Universitaire. 
Utrzymany w pięknym stylu architektury wilhelmińskiego okresu Strasburga (1884) początkowo pełnił rolę Protestanckiej Szkoły Humanistycznej. 

W jego zasięgu mieści się Muzeum szczycące się obszerną kolekcją ptaków, uczelniany Ogród Botaniczny oraz Obserwatorium:



Jak na Ambasadę Rosyjską przystało-> carska dostojność i obowiązkowa obecność kutych bram ze złotymi detalami:





W jednym z parków:







Odgruzowywane po nalotach alianckich miasto stopniowo stawało się symbolem pojednania francusko-niemieckiego oraz jednoczenia kontynentu.
Dlatego właśnie tu usytuowano Europejski Trybunał Praw Człowieka, Radę Europy, a także Parlament Europejski.

Dzielnica z tymi instytucjami zlokalizowana jest 3 km od Rynku głównego, a ściślej - przy skrzyżowaniu kanału łączącego Ren z Marną (Canal de la Marne au Rhin):





Szklany budynek siedziby Rady znany jako Palais de l'Europe, zaprojektowany przez Henry'ego Bernarda w 1977 roku:





Z kolei na przeciwległym brzegu butnie pręży szyję kolisty Parlement, w którym odbywają się posiedzenia plenarne:



A tymczasem tętniące życie w centrum z wolna zmierzcha...





Godzina powrotu.
Zatem gdzie się znajdujemy ? 
Rzecz jasna, w okolicy najistotniejszego węzła komunikacyjnego czyli przy oszklonym Dworcu Kolejowym:









13 lipca, 2017

Po trzecie; Skalną dróżką Dantego...


NICKI MINAJ - 'Ganja Burn'





W drodze do Castelonovo ne' Monti.

Jedziemy na spotkanie z Pietrą Bismatovą, o jakiej Dante tak pisał w swej "Boskiej Komedii":



Jaskrawe promienie słońca mżą, mienią się w słonecznych okularach.

Za nami półtorej godziny jazdy w 35-stopniowym upale więc zaraz po dotarciu do miasteczka udajemy się do pubu i zamawiamy napoje. Ja schłodzone białe wino. 
Vis-a-vis lokalu znajduje się lodziarnia, gdzie dodatkowo zaopatrujemy się w lody z porządną porcją ręcznie robionej bitej śmietany:



Castelonovo to gmina w prowincji Emilia-Romania, zamieszkiwana przez nieco ponad 10 tys. mieszkańców.

Zapamiętuję ją jako skupisko różnobarwnych domków dla lalek, odrapanych, wymagających natychmiastowej renowacji. Lecz mimo zbutwienia na ścianach, dzieją się tutaj czary:









Przestępuję próg zacienionego zaułka i od razu przenoszę się w świat przeszłości... ...uliczki tak wąskie, oddzielają kamienne budynki o dosłownie 2 - 3 metry:





Zamek... nieee, to prywatna willa ;-):







W kolejnym etapie orientujemy się leśną, spadzistą dróżką na wieżę Torre di Monte Castello:









Po pół godzinie okazuje się, że ta jedyna pozostałość po starożytnej fortecy kontrolującej doliny rzeki Enza i Secchia jest w konserwacji.

Fort ów od roku 1297 zajmował Canossa Rolandino Castelnovo i Bernardino Fogliani. 
Ponad 100 lat później przywłaszczyła go rodzina d'Este przekształcając w inwestyturę biurową.

Dzisiejsza czworoboczna wieżyca ma okładzinę z piaskowcowych bloków z zadaszeniem zawieszonym w chmurach ;):



Na osłodę otrzymujemy piękny pejzaż:



Z przeciwległej strony Pietra di Bismatova.

Odmienny kształt odróżnia ją od otaczających formacji. Ma formę cylindrycznego plateau o wymiarach 1 km x 240 m, którego pionowe ściany pną się na wysokość 300 m. W najwyższym punkcie osiąga 1047 m n.p.m. -> Dante z pewnością musiał nieźle się wysilić, by wejść na sam szczyt:



Skała z żółtawego kalkarenitu (rodzaj wapienia wydmowego) została utworzona w Miocenie jako dno morskie, zawiera też skamieniałości środowiska tropikalnego. 
Należy do Parku Narodowego Appennino Tosco-Emiliano. 

Nie wiadomo, skąd wywodzi się jej nazewnictwo, ale przypisuje się mu korzenie etruskie/celtyckie. Istnieje hipoteza, iż ludy wykorzystywały górę jako miejsce rytuałów religijnych.
Pewne jest, że była odkryta przez człowieka już w Paleoicie. 
Według niektórych interpretacji, to tam odbyła się opisywana przez Tytusa Liwiusza walka Marka Lepidusa z Ligurami. 
Później, najprawdopodobniej w VII wieku naszej ery, Rzymianie wznieśli u podnóża zamek Castrum Bismantion, przejęty przez Longobardów w trakcie najazdu na ziemie italskie. Z jego szczątek nie zachowało się praktycznie nic. 



Przy wejściu tłumnie. 
My zatrzymujemy się na Placu Dantego, z którego roztacza się cudny widnokręg na apeniński park:


Natura - wirtuozeria, artystka najpiękniej malująca piękno:







U dołu wzniesienia znajduje się osiemnastowieczny Klasztor Benedyktynów z przyległym Kościółkiem, ciosanym w kamieniu. 
Benedyktyni opuścili erem kilka lat temu, a aktualnie obszar jest zamknięty ze względu na niebezpieczeństwo osuwisk (w roku 2015 jedno z nich poważnie uszkodziło budynek).
W zamian można odwiedzić kościół - można, a wręcz warto, bo zapoznamy się w nim ze średniowiecznymi obrazami tkj Maria Karmiąca (ponoć w czasach przedchrześcijańskich Etruskowie czcili górę jako boginię, identyfikowaną potem jako Maryję, co miało spowodować, iż duchowni zadecydowali poświęcić obiekt Matce Boskiej):











Wg legendy Pietrę zamieszkuje Szatan. 
Rzekomo w 17 wieku dwóch zakonników dowiedziało się, iż na szczycie urządzany jest Sabat. Posłali więc walecznego rycerza, aby rozgonił czarownice. Jednak gdy spożywali kolację, zapadł się sufit reflektarza, a śmiałek wylądował na stole - martwy.

W okolicach po dziś mówi się, że ostatni zakonnik, don Edo Cabassi, przeżył osuwisko w 2015 wyłącznie dlatego, iż był egzorcystą. 
Mroczną sławę potęgują również doniesienia o niezidetyfikowanych świetlistych kulach, mających unosić się nad wierzchołkiem. 
Być może z tego powodu wiele desperatów wybiera Bismantovę na punkt samobójstwa: