14 września, 2012

Spacer po Parku Habsburgów.




Jak wiadomo sztuka umiaru jest mi obca toteż ponownie przedstawię obszerną serię zdjęć. 
Za każdym z nich kryje się odrębna geneza. 
Posłuchacie ?


Jesteśmy rozbitkami. 
Dziewczyna fotografuje łabędzie, nie przejmuje się, że po kostki grzęźnie w błocie. Uśmiecha się. Obok młody chłopak dotrzymuje jej towarzystwa. Gdzieś w dali mężczyzna w podeszłym wieku obserwuje przez lornetkę ptasie wojny & zawieszenia broni i ich miłosne intrygi. Wreszcie wstaje -> porusza się o kulach - wszyscy zapadają się w grząski grunt tego skrawka Galapagos*. 
I jeszcze ja. Milczymy. Milczymy w zamkniętej kapsule teraźniejszego Teraz. A na około zielona natura, wszystkodajna przyroda.

* Galapagos dlatego, że ostatnio obiły mi się o oczy teksty właśnie z Vonneguta.



Teraz zobrazuję Wam moje osobiste Galapagos - a będzie się tyczyć żywieckiego Parku Habsburgów.


Tak też zapraszam na spacer z aparatem alejkami miniaturowego miasteczka - niechaj to będzie taka flankowana roślinnością szosa, która na początek prowadzi ku największej chlubie Żywca - habsburskiemu zameczkowi:






Dziewczyna spogląda na ramię chłopaka, ten trąca obiektyw łapiąc zbłąkanego motyla. A przed nimi dworzanie, kuglarze i zielarki w oprawie neoklasycystycznego targowiska wszelkich talentów i nałogów. Powietrze wibruje, wypala się do ostatka. Dziewczyna naciska spust, rozlega się błysk soczewki;


tak zwany Nowy Zamek pochodzi z lat 1893-1895.
Został zaprojektowany z polecenia arcyksięcia Albrechta przez Karola Pietschkę. Urządzono w nim sypialnie i pokoje gościnne, a gdy dobra przejął po zmarłym wuju Karol Stefan, przedłużono skrzydło południowe, zaś na piętrze dodano Salę Balową. Ponieważ Karol był miłośnikiem sztuki, urządzaniem wnętrz zajęli się krakowscy artyści. Również z jego inicjatywy powstał zbiór obrazów, które zamawiano m.in. u Kossaka. Zamek zasłynął także z bogatej kolekcji sreber (ponad 500 kg), niestety podczas wojny przejętej przez Niemców.

W l. 90-tych ubiegłego wieku do włości powróciła niedawno zmarła córka księcia, księżna Maria Krystyna Altenburg, dla której w pałacyku urządzono prywatny apartament:



Z boku natomiast usytuowano Park Miniatur o powierzchni 20 arów. Ustawiono w nim 22 miniatury związane z rodami, które władały niegdyś tymi rejonami.

Najciekawsze odlewy pochodzą z czasów Komorowskich, Wielkopolskich i Habsburgów.
Wśród nich zobaczyć można renesansowy Dwór w Suchej Beskidzkiej, cieszyńską Górę Zamkową, Zespół Pałacowo-Parkowy w Rajczy tudzież Dworek w Lanckoronie.
Dwie z figur prezentują żywiecki Książęcy Browar oraz Odlewnię Żeliwa w Węgierskiej Górce:







 


Z kolei w komnatach zamku odnajdziecie porcelanowe zastawy, stroje i makiety obiektów historycznych, których wzorce widnieją na Żywiecczyźnie, Śląsku Cieszyńskim, jak też w Beskidzie Małym:





 




W między czasie Dziewczyna przystaje, by powygrzewać się, poodglądać ptaki 'en masse' i poprzyglądać jak słońce roztapia swe jęzory w nurcie bajora. Na przystawkę miesza je z niebem i roślinami. A po tym wszystkim usiada na trawie - nadbrzeżnym skrawku wykradzionym ptactwu - i rytmicznie oddycha.  

26 ha park utrzymany w stylu angielskim prowadzi jej wzrok łukowatymi mostkami i kanałami: 

 

 

 


Nie zbyt chiński ;) Domek Chiński:

 


Przepis na piękno ?
Zieleń z dodatkiem starego złota, zgaszonej czerwieni plus mahoniowego brązu. Do tego garść słonecznych promieni i nieskazitelny błękit niebios, raz za czas zmącony jedynie białymi owcami z chmur:





Rosarium - tunel tajemnic...



Po odpoczynku Dziewczyna wstępuje do Stajni, aby pogłaskać wyczesane grzbiety koni, a w późniejszej kolejności do Zagrody pełnej wodnego ptactwa


[oba te elementy mieszczą się u wylotu z parku]:







Potem zmierza do kolistego Rosarium z ukwieconymi pergolami oraz studnią. Jawi się ono dokładnie tak samo, jak widziała je w albumie znajomego fotografika => powabnie, dynamicznie, uroczyście. 

Trudno zamknąć przedmiot oczekiwania w parunastu wersach, a stare drzewa tchnące zapachem przeszłości nie mniej zobowiązują: 









Dziewczyna nie zapomina odwiedzić także odległego o 20 minut Amfiteatru, gdzie dwie starsze kobiety, Warszawianki, zachwycają się spektaklem chmur daleko na zachodzie. Jedna z nich przyjeżdża tu od dwudziestu lat - jej siostra po raz pierwszy. Przybyły tutaj specjalnie po to, aby podyskutować. Rozmawiają chwilę o zmianach, o tym jak miasto dąży ku lepszemu, a jednocześnie staje się coraz bardziej uciążliwym miejscem do życia (wszechobecne samochody). 
Dziwne bywają takie spotkania; chwilowe przełamanie introwertyzmu, jakiś nieznaczny wyłom w osobnych widzeniach świata, wyrazy układane w taką a nie inną konfigurację, sens i znaczenie:



________________________________________________________________________________

* Na zakończenie notka odnośnie samego Żywca:
jest to strefa miejska położona w kotlinie przy zbiorniku wodnym z Zaporą w Tresnej
Datę założenia szacuje się na l. 1290 / 1310. 
Z ciekawszych faktów dodam, iż mieszkańcy dawnej Żywiecczyzny dzielili się na kategorie:
- Putoszów [Patrycjat] 
- Szczupoków [Swołocz]
- Przystoców [Imigracja]
- Gorolów [wiadomo :-)]
Grzechem byłoby nie napomknąć o ciągle prosperujących Browarach Żywieckich, produkujących langery typu Żywiec, Heineken, Warka bądź piwa aromatyzowane jak Desperados czy Freeq.


PS:
Mistrza świata w Boxie, Tomasza Adamka ani braci z Golec Łorkiestry (rodowici Żywczanie) niestety nie spotkaliśmy ;<).