27 września, 2013

"Ciotka, licho i niedzickie zamczycho".






Do okna puka Jesień - czy raczej jej mniej urodziwa strona -> ta poszarzała, nieco zabrudzona.

Na domiar tego powaliła mnie choroba (w pakiecie z grypą dostałam gratis w postaci zatrucia żołądka) toteż, aby rozjaśnić sobie posępny piątek w dalszym ciągu pozostanę w aureoli rodzimych piękności.

Będzie o trzech perłach zamkniętych w jedną całość - o zamku, jeziorze i górach.
Ponieważ zamek, o jakim zaraz napiszę leży nad turkusowym zalewem otoczonym soczystymi pagórkami.
Prawda, że znakomita równowaga między pięknem i komfortem ?
Dla mnie to takie ucieleśnienie ideału inspirującego się sztuką naturalizmu, a za razem wskrzeszenie wspomnień z właściwą sobie kreatywną wolnością.


Lecz do sedna !

Średniowieczna Warownia, którą odwiedziliśmy w pewną słoneczną sobotę, pyszni się na prawym brzegu Zalewu Czorsztyńskiego wyzierając z pomiędzy Pienin i Gorców:



Pierwszy raz jej nazewnictwo (łac. Novum castrum de Dunajecz) pojawia się w dokumencie z roku 1325.
Dunajec zostaje zapisany na własność rodu Berzeviczych, panów Brzozowicy (nota bene od 1425 r. cały tzw. "klucz dunajecki" znajduje się w ręku Piotra Berzevicza, ówczesnego Podskarbiego Zygmunta Luksemburskiego). 
W późniejszych latach wielokrotnie zmienia właścicieli - a to egzystuje pod egidą komesa Emeryka Zapolyi, dziadka polskiej królowej i żony Zygmunta Starego, Barbary; a to niszczeje w posiadaniu Olbrachta z Łaskich, znanego z hulaszczego trybu życia, który sprzedaje zamczysko Jerzemu Horváthowi, który to z kolei przekształca je w okazałą renesansową rezydencję ...

Jednak najbardziej tajemną kartą w zamkowej historii jest odnalezienie inkaskiego "kipu" {rodzaju szyfrowego zapisu pismem węzełkowym, jaki rzekomo zawiera wiadomości o ukrytym skarbie}.
Bowiem, jeśli ufać legendzie, pod koniec XVIII wieku rezydowali tu Inkowie uciekający przed hiszpańskimi prześladowaniami. I właśnie oni mieli ukryć owe drogocenne klejnoty:



Miejsce to staje się również plenerem dla ekranizacji filmowych.
Kręci się na nim akty "Zemsty" na pdst komedii Fredry z 16-letnią Beatą Tyszkiewicz w roli Klary. Realizuje kadry seriali tkj "Janosik" czy "Wakacje z duchami". 
Obiekt jest także miejscem akcji w książce przygodowej Agi Paszkot - "Ciotka, licho i niedzickie zamczycho" (od jakiej zapożyczyłam tytuł ;):





Za Bramą wejściową rozpościera się Dziedziniec.
W jego obrębie mieszczą się Pokoje Gościnne oraz Restauracja. W części muzealnej można zobaczyć Komnaty ostatnich właścicieli - Salamonów, wyposażone w tzw przedmioty pańszczyźniane. Kolejne Wrota wiodą do Piwnic i Lochów, gdzie urządzono Salę Tortur. Na skraju znajduje się 60-metrowa Studnia wykuta w litej, wapiennej skale:





Penetrujemy wnętrzności ;>):



Zabawne, ale moi rodzice mieli niegdyś identyczny dywan ;-}:











Weranda widokowa.
I natychmiastowa uczta dla źrenic - dachy z kominami, a nad nimi błękit nieba połączony z cytrynową świeżością wiatru dotleniającego najgłębiej pochowane aspiracje.
Istna synergia zmysłów zadedykowana spragnionym podniebnych przeżyć:







Jak już wzmiankowałam, zamek mieści się nad Jeziorem Czorsztyńskim.

Wybudowana Tama o wysokości 56 metrów umożliwia piętrzenie wód z rzeki Dunajec
W zależności od ilości cieczy w misie zmienia się powierzchnia Zbiornika, która w przybliżeniu wynosi 11 km². Jeżeli ktoś planowałby seans pływacki bez dostatecznie dobrych umiejętności, ma spore szanse na utopienie się, gdyż w najgłębszym punkcie głębokość sięga 50 metrów.


A z tyłu zamagurzańskie włości:




 
Od zawsze fascynują mnie cuda Matki Natury. 
Woda... doskonała forma pierwiastka, mikrocząsteczkowa molekuła działająca tak ożywczo na cały istniejący wszechświat...

Myślę, że tutejsi tubylcy są w posiadaniu niesamowitego skarbca: 



Wytworny i elegancki szyk przyrody rzeźbiący indywidualność Polskiego Spiszu.

Obserwując go czułam się jak rozpalona ciekawością Ania z Zielonego Wzgórza... ;)







24 września, 2013

Mejkap baj Szanel.






Systematycznie co jakiś czas robię pauzę od turystycznego kontekstu bloga prezentując fotki z kompletnie dychotomicznej tematyki. 

Tym razem będzie praca. Moja dodatkowa, wynikająca z kobiecego umiłowania make-up, i którą bardziej profesjonalnie zajmuję się od półtora roku.

 
Początki => 
=> tygodniowe Szkolenie Makijażowe konsultantek z naszej marki w stolicy:



 


CHANEL w kolejnym, 'świeżo upieczonym' Salonie:


   


 


Eventy z udziałem doświadczonych wizażystek:



 




 Malowanie twarzy z okazji Dnia Dziecka:





 A tu Ja w oficjalnych już wydaniu:



Jako "nadworny fotograf" i w branży kosmetycznej bywam zobligowana do wykorzystywania swych umiejętności i talentów ;-):





 














Krótkie oprowadzenie po świecie Wód Toaletowych:







Z cyklu "Firmowe imprezy integracyjne" -> 'Wigilijka' z prezentami ;<):





I na wywołanie uśmiechu - zeszłoroczny Walentynkowy Look ;-P:




23 września, 2013

Młodopolskie impresje we mgle.







Najpierw mija się kościółek o żółtej elewacji.
Za kościółkiem Cmentarz:





Potem podchodzi się pod górkę podziwiając oryginalną drewnianą zabudowę pamiętającą drugą połowę XIX w.:









Co rusz oczy zatrzymują się na młodopolskich inspiracjach z ceramiki:







Gdy deszcz dzwoni o blaszane rynny, warto wstąpić do starej Izby na regionalne potrawy typu Barszcz Krakowski z uszkami:



Potem skręca się w prawo i lekko do góry...

... czy tędy też wiodły drogi bitew Konfederatów Barskich ?...



Wymija neogotycką Świątynię:





I podchodzi pod las. Mgielny Las...





Przytoczę teraz treść klasyki animacji rosyjskiej - "Jeżyk we mgle" na podstawie książki S. Kozlova, gdyż bezbłędnie komponuje mi się z widzianymi niżej krajobrazami.

Naczelny bohater idąc do przyjaciela gubi się w mrocznym lesie zalanym mgłą. Podążając za wyimaginowanym wizerunkiem białego konia zaczyna odgadywać rzeczywistość innymi, niż dotychczas zmysłami; słuch, dotyk i wyobraźnia zastępują wzrok.


Arcyklimatyczna i poruszająca całość TuTaJ.



Psychodeliczny, rozmazany, gałęziasty, wilgotny od oparów:







"Hop, hoop ! ... oop...op..." - nawet echo tonie w rozrzedzonym, niezamieszanym mleku...





I docieramy
-> domek przyjaciela {?} ;-):

 


* * *
A całe miejsce akcji rozgrywa się w Lanckoronie usytuowanej w Beskidzie Makowskim.

Jej najcenniejszym zabytkiem jest 14-wieczna Parafia Narodzenia św. Jana Chrzciciela, której fundatorem był Kazimierz Wielki. Gotycka (mury magistralne z przyporami) i rokokowa (Ołtarz z Obrazem Matki Boskiej Lanckorońskiej oraz Krucyfiks z pnia cisowego).
Dokładnie ta, którą mijaliśmy na samym początku.

Ponad to przepiękna plastyka domostw z drewnianych bali.  
I pozostałości po Zamku - lecz o tym kiedy indziej...


Przyjemnego Tygodnia !