09 listopada, 2013

Z cyklu- 'Staropolskie Dworki'.


 



Dotychczas niewiele zajmowałam się duchowo-materialnym dziedzictwem szlachty acz właśnie dopadła mnie mentalna potrzeba, żeby nadrobić tę zaległość. 


Moje skojarzenia na temat staropolskich dworów bliźniacze są ze scenerią "Nocy i dni".
I nawet wyobrażam sobie siebie w takiej posesji, gdzie Gosposia na wietrze rozwiesza pranie, po ogrodzie biega pies, a ja -młoda Arystokratka w jedwabnej, karmelowej sukni i kapeluszu- popijam na Ganku herbatę w porcelanowej filiżance z motywem Irysa. Gdy wtem... podjeżdża karetą elegancki młodzieniec z bukietem świeżo ściętych róż, aby porwać mnie na piknik... ;-)


Mimo tych światłych akapitów pewnie niektórych pozbawię złudzeń, lecz jak wynika z "Raportu o polskich dworkach" Macieja Rydla przed 2-gą wojną istniało ich ok. 16 tysięcy - z czego duża część na Kresach
Wystarczyły wojenne najazdy, pięćdziesiąt lat Komunizmu (wszak niszczenie tego typu gospodarstw było zamierzonym celem PRL-u w ramach dekapitacji elit), a następnie niefrasobliwe rządy III RP, by zachowała się niespełna 1/5 z całości. 
Tylko z nielicznych promieniuje jeszcze kultura przypominając o ziemiańskich tradycjach, artystycznym rzemiośle czy zabytkach sztuki ebenistów. I tylko z nielicznych od czasu do czasu zza ściany przemyka się duma narodowa...


Tym razem zabiorę Was do dwóch, widzianych o przejściowych porach bieżącego roku, bo;

- wiosną: 



- i jesienią:


;-P


O pierwszym, bardzo zacisznym Parku dowiedziałam się przystając na kawę w Łodygowicach.

A tak po prawdzie oprócz nieodpartej chęci na kubek 'małej czarnej' zatrzymały mnie góralskie znamiona tej maleńkiej wioski w powiecie żywieckim, nastawionej w głównej mierze na rekreację.

Tuż za Przejazdem Kolejowym chował się pod skrzydłami Płaczących Wierzb biały, murowany Dwór z ławeczkami i równo przystrzyżonymi trawnikami.
Oczywista oczywistość, nie byłabym sobą, gdybym nie przyjrzała się z bliższa temu zjawisku.

O jego kronikach poczytałam dopiero po powrocie:
wiadomo, że postawił go kasztelan J. Zbaraski w 1630 roku, a kolejny właściciel - S. Warszycki herbu Abdank, otoczył wałami tworząc obronne Fortalicjum, którego pozostałości możemy dojrzeć do dzisiaj.
Nota bene gmach częstokroć zmieniał właścicieli i tak aż po 1863 (inne źródło mówi o 1866), kiedy to majątek nabyła Klementyna Primavesi de Weber, żona austriackiego majora Adolfa Klobusa.
Nowi lokatorzy wyremontowali go na tyle gruntownie, iż zatracił cechy Bastionu zyskując ornamenty świadczące o upodobaniu pani Klementyny do Neogotyku.
Po 2 wojnie w salonach zadomowiły się instytucje państwowe.


Pomimo, że będący w restrukturyzacji portal oraz glazurowana dachówka prezentują się niemal odświętnie, nie można tego samego powiedzieć o reszcie, bo na przykład w miejscu tylnych akcentów dworskich dokoptowano nieelegancki "klocek", który służy jako Szkoła z Salą Gimnastyczną:

















Kolejny Dwór, na jaki chciałabym zwrócić Waszą uwagę, zlokalizowany jest w miejscowości uznawanej onegdaj za małopolską stolicę ludowego obraźnictwa tj w Bobrku.

Naczelny rys krajobrazowy nadaje gminie barokowy Kościół Najświętszej Trójcy usadowiony na nikle zagospodarowanym podłożu, przez co sprawia troszeczkę wrażenie takiego odosobnionego. 
Poza tym cenne Czworaki (czyt. dawne lokale służby pałacowej), Spichlerz płodów rolnych jak również jeden z nieistniejących oficjalnie w spisach zamków.

Pojawienie się owego Zespołu Parkowo-Zamkowego, którego fundatorem miał być Kazimierz III Wielki, eksperci datują na wiek XIV. 
Po wieloletnich dewastacjach z ocalałych ruin wzniesiono Pałac - > Pałac ten od dziesięciolecia znajduje się w rękach irakijskiego Kurda, Raoofa Ziyada, zamierzającego odnowić go i otworzyć pod sztandarem luksusowego Centrum Konferencyjnego.

Co z tego wyniknie - będę śledzić, a na razie przed Wami 'Aktualności' z placu boju:

























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WSTAW KOMENTARZ: