07 lutego, 2013

Wkraczając do...





Najlepiej byłoby rozpocząć francuskim Voilà !
 
Bo i takie wrażenie wywiera, kiedy widzi się je po raz 1-wszy. 
A później, gdy przypadkowo trafia się na rozmaite skrytki pochowane pod popielatymi obwalutami z kamienia. 
I kiedy zachwyca nietuzinkowymi pensjonatami, jakie gnieżdżą się jeden nad drugim niby kury o kolorowych, pierzastych portalach...

Loschwitz - willowe przedmieście Drezna.

Voilà c'est tout !

__

Na zabukowanie noclegów zdecydowaliśmy się z W. poprzez www.booking.com, dzięki czemu otrzymaliśmy rabat na komfortowy apartament z widokiem na trasę najstarszej podwieszanej kolejki w Europie - Schwebebahn (1891 r.), z której można obejrzeć zapierającą dech w piersiach panoramę kotliny:

 


Mając do dyspozycji auto, najwygodniej dostać się tam autostradą prowadzącą od Görlitz do Dresden (w przybliżeniu to godzina z hakiem jazdy).
Po przekroczeniu terytorium Niemiec wjeżdża się w sławetny Tunel Dölzschen o rozpiętości trzech kilometrów.

Ciemność... ciemność...



Na wstępie publikacja z eksperymentów przeprowadzanych na najświeższym zakupie -> kamerce marki FUJI ;):

;-)


I do rzeczy;
wyżynne Loschwitz zewsząd otoczone jest pozostałościami murów, gdzie posesja dosłownie wisi nad posesją, a do każdej z osobna prowadzą niezliczone schodki, udekorowane kwiecistymi ozdobnikami:

 




Splątane pnącze 
(co potwierdza, iż drzewa także miewają zwichrowaną egzystencję ;-):



Barwna, ciasno przylegająca do siebie zabudowa, często o niewielkich okienkach:




 


Na targu warzywnym:

 






I kwiatowym:



Na przekór położeniu - wietnamskie smaki na obiad :P:



W eremicznym Centrum:





Z kolei w centrum mojej uwagi punkt kulminacyjny skrzyżowania czyli kratownicowy Most Blaues Wunder (Niebieski Cud) z roku 1893.

Idealnie wkomponowany w krajobraz liczy sobie 280 metrów. 
Jego miano nawiązuje do legendy, wg której miał być zielony, jednak po pewnym czasie farba przyjęła tonację śniadego błękitu
(słowem- wyblakła ;P):



Niebieski Cud po północy:



Bombastyczność antyków ;-P:



Od 16 wieku w dzielnicy zakładano winnice oraz sady wykorzystując żyzną, lessową glebę. Bowiem połączenie łagodnego klimatu i sporego nasłonecznienia wytworzyło sprzyjające warunki do uprawy winorośli.

W epoce Romantyzmu grunty uzyskały najwyższe ceny na europejskim kontynencie, przez co upodobały je sobie zamożne rody budując wille.
Pomieszkiwały w nich sławy takie jak Johann Goethe, Friedrich Schiller czy Amadeus Mozart:



Nadłabeńskie spacerniaki przecina siatka alejek rowerowych, jako że dwukołowy pojazd jest tutaj kluczowym środkiem lokomocji.

Poza tym optymistycznymi jawią się widoki starszych osób (którzy nota bene wiodą prym w statystykach wiekowych) uprawiających z niespożytą energią sporty typu jogging, nordic walking.


A niżej jeden z licznych zameczków nad Elbą:



"Wsiąść do pociągu byle jakiego..."

 


I ja -jeszcze z nurtującym sceptycyzmem- wkraczająca do przepięknego centrum "Florencji nad Łabą", której to hołdy ;) oddam w nadchodzącym odcinku:





I to już na poważne - Voilà c'est tout !  ;-]