26 lipca, 2011

Panna i Strzelec na Baraniej.







Cóż począć w nijaki, wczesny poranek ? 
Klamka zapadła energicznie: wybywamy ! 
Punkt docelowy - > Barania Góra
Pozostaje tylko spakować plecaki i kategorycznie nie zapomnieć o mapkach oraz sprzęcie fotograficznym [!].



Na wstępie odrobina zamierzchłych lat - mijane schrony bojowe na Żywiecczyźnie:













Mijane pająki ;-):



Tudzież... zaskrońce ;). 

Ten z góry - niegroźny jegomość, bowiem już nie żywy:





Leśniczówka:



Pierwszy postój na Niebieskim Szlaku na budzący napój z duuużą zawartością kofeiny:



Mgły radiacyjne mają coś w sobie zaklętego. . .
Snując się ponad wierchami wydają się niebywale romantyczne, przez co za każdym razem lirycznie mnie nastrajają:

 
 




 
Kwaterunek w góralskim Schronisku, gdzie większość przedmiotów została wykonana vide przyozdobiona ręcznie przez właścicieli:





Zachód - znak ognistej kuli, że pora oddać się majakom, które wyczarują senne luminesencje:





Skowronek świtu przywitał nas kolejną dawką mlecznych oparów, dzięki którym płynnie przerzeglowaliśmy spory odcinek po zroszonej i uśpionej jeszcze Matce Naturze:





Potem zatriumfowało słońce:



Rejon 386 hektarowego Rezerwatu utworzonego w 51 roku. 
Z Przewodnika zapamiętałam, że występuje nań arcy-rzadka Tocja Karpacka ;-}.

Samo podejście pod szczyt jest krótkie, ale strome:





Wita nas i Barania.
Ta kopulczasta góra liczy 1220 m n.p.m. stanowiąc najwyższą w paśmie Beskidu Ślaskiego.

Stoi na niej piętnasto metrowa wieżyca triangulacyjna, z jakiej bez przeszkód dojrzymy Stożek Wielki, Czantorię, Równicę, Skrzyczne czy Babią Górę:



A niżej kolejna wieża, o wiele wydatniejsza - niestety nieczynna, przez co ubolewam, jako że liczyłam na fanatyczne ;) uniesienia prosto z przestworzy:


I wyciąg:


 
Maleńki, drewniany kościółek:





Ostatni prowiant na szlaku -> swojski żur z białą kiełbasą w 'talerzu' z wydrążonego chleba.
A wszystko to apetycznie podane w Chacie pod Czarcim Kopytem.

Z wejściowego zaproszenia dowiemy się, że -
"Jeżeli Wasz związek przeżywa kryzys, lub jeśli chcecie wzniecić w nim ogień namiętności, wyruszcie we dwoje w ustronne miejsce do pełnej tajemnic XVIII-wiecznej chaty w Ustroniu na Równicy. W Kolibie tej podadzą wam cudowny eliksir, który na nowo rozpali pożądanie. Miłosny afrodyzjak sporządzany jest na bazie grzanego piwa i 11 wonnych ziół, w tym lubczyka i tajemniczego składnika: sproszkowanego "czarciego jądra". Eliksir podany w kamiennym kuflu, ma łagodny korzenny smak, a najlepiej smakuje z prażonymi w soli migdałami":



Może teraz ster na Chatę Wuja Toma ? ;>):



I niekoniecznie chciany etap powrotu do realności...

Zmierzchający zmierzch:









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

WSTAW KOMENTARZ: