11 maja, 2011

Aqua, aqua, aqua...

THE KNIFE - 'Marble House'



Ponętne, zaciszne, urodziwe. Jeziora i rzeki - w tym przypadku Jezioro Międzybrodzkie & Żywieckie oraz łącząca je rzeka Soła - znane okolicznym mieszkańcom, którzy odwiedzają je w ramach niedzielnego wypoczynku bądź dla schłody żeśką bryzą.


Jak widać będzie to historia w wodnej kolorystyce, będzie to wizyta w towarzystwie wodnej atmosfery.
Ozimin toni kołyszących się niby łodygi, żywy i głęboki. Cierpkość upału - intensywna jak paleta malarzy z Lascaux. A ponad nimi paryski błękit i chmury, z których ani kropli deszczu. Wklęsła misa nieboskłonu z kłębiastych oparów o brzuchach przydymionych śniadością
(pamiętam, iż często wtedy prostowałam plecy koncentrując nań wzrok choć nie dla mnie było owo przedstawienie, które obywa się przecież bez względu na obecność widzów).


Teraz zostawiam Was ze zdjęciami, dalekimi w prawdzie od doskonałości, lecz to kolejny, -enty zapis, który chciałabym w sobie utrwalić. 
Poza tym znowu się składa, że mam zaległości w blogowaniu :/. Praca, dom, praca, dom... 'Noce i dnie' cytując za Dąbrowską.
Na szczęście nastrój optymistyczny, a motywacja - niebywała :D. 


Rozpoczynajmy !:



Albo nie. 
Zanim przejdę do zalewów, proszę zwrócić uwagę na otaczającą je Górę Żar (761 m n.p.m.). 
Na szczycie Żaru znajduje się Elektrownia Szczytowo-Pompowa w kształcie deltoidu:



... i na Zaporę od strony Porąbki:





Zachęcam każdego, kto pojawi się w obrębie Bielska-Białej, aby wybrał się w ten zakątek nawet na parę godzin - znajduje się naprawdę niedaleko, a otwiera oczarowującą perspektywę.  
Bielsko bowiem dodatkowo zyskuje na wartości jako dolina okalona wyżynami.
Wiejskie akcenty i natura broniąca się jeszcze przed naporem cywilizacji to tutejsze największe atuty:



Jednak wróćmy do realizmu czyli nad wodę.

Wybrana przez nas trasa nie należała do zbyt logicznych, raczej stanowiła improwizację, dlatego przeoczyłam parę newralgicznych punktów, lecz tak czy inaczej widoczki były przyjemne:



Jeśli jezioro, to koniecznie trzeba popływać. Popływać wypożyczoną łódką, żaglówką, kajakiem tudzież rowerkiem. 
Miłośnicy wodnych przygód na pewno nie będą zawiedzeni i sądzę, że nawet najbardziej oporni na doznania nie przejdą neutralnie obok okrzyków radości:





 











Jednakowoż zachwycające bywają krajowidoki rzeczne.
Z tego powodu pochwalę się następną partią, choć wiadomo, że miałam (stały zresztą) problem z wyborem najatrakcyjniejszych kąsków.
Niechaj na pyszną zarozumiałość moim usprawiedliwieniem będzie fakt, że w Internecie nie ma zbyt dużo fotografii Soły (88,9 km długości):









Studiując "Kompendium pilota wycieczek" ;-):



A poniżej napotykane osobliwości przyrody
- dupcia niczym z okładki poczytnego żurnala ;):







Pod wpływem słonecznego blasku skrzydła tej ważki mieniły się fluorescencyjnymi refleksami:





Oraz malarski zachód słońca: